NFL
Jarosław Królewski złożył skargę do UE, która może mieć ogromne konsekwencje finansowe dla polskiego futbolu. Sprawa dotyczy publicznych pieniędzy.
Unia Europejska może wyciągnąć konsekwencje dla Polski po skardze od Jarosława Królewskiego. Zaczęło się od wojny w polskiej piłce, skończyć się może daleko poza nią. Słyszymy o setkach milionów zł. I chodzi tu o publiczne pieniądze.
Prezes i główny akcjonariusz Wisły Kraków Jarosław Królewski rozpoczął walkę ze Śląskiem Wrocław. W sobotę Biała Gwiazda nie przyjechała do stolicy Dolnego Śląska na hitowy mecz pierwszej ligi, ponieważ gospodarze zapowiedzieli, że nie wpuszczą kibiców gości. Wisła prawdopodobnie zostanie ukarana walkowerem, ale konsekwencji nie uniknie też gospodarz meczu. Prezes PZPN Cezary Kulesza zapowiedział, że będą surowe konsekwencje
Królewski zamierza wobec Śląska wytoczyć też inne działa. Zapowiedział złożenie skargi do Unii Europejskiej na ligowego rywala w związku z dofinansowaniem Śląska przez władze Wrocławia. Przyznały klubowi aż 30 mln zł. Królewski uznał, że to niedozwolona pomoc publiczna. Sprawa może mieć jednak znaczenie dla całego polskiego futbolu, nie tylko dla Śląska. Wiele klubów jest bowiem utrzymywanych przez samorządy.
Prawnik wierzy w szanse Wisły Kraków
— Nie sposób oczywiście jednoznacznie oceniać zasadność ewentualnej skargi Wisły bez dokładnej znajomości dokumentów stanowiących potencjalny materiał dowodowy. Z informacji dostępnych publicznie wydaje się jednak, że może mieć ona spore szanse powodzenia — komentuje dla nas adwokat Adam Zakrzewski z kancelarii Chałas i Wspólnicy.
— W przypadku Śląska Wrocław mówimy głównie o ocenie wszystkich decyzji, które przekazywały klubowi bezpośrednio środki finansowe, na przykład w zamian za objęcie kolejnych akcji klubu. W takim przypadku oceniane są w skrócie cztery kryteria takiego finansowania: po pierwsze, pochodzenie pieniędzy ze środków publicznych — tutaj sprawę mamy jasną. Pieniądze miasta to pieniądze publiczne — mówi Zakrzewski.
Po drugie, selektywność przyznawania środków — tu też nie powinno być wątpliwości. Skala przekazanych przez miasto Wrocław środków na rzecz Śląska jest w żaden sposób nieporównywalna do jakiegokolwiek innego klubu czy stowarzyszenia — mówi wprost.
— Ponadto wsparcie musi mieć wpływ na rynek wspólny, czyli wymianę handlową pomiędzy państwami członkowskimi — tutaj też sprawa jest oczywista, gdyż polskie kluby rywalizują na rynku europejskim i o piłkarzy, i o sponsorów, jak również w wielu innych aspektach — dodaje.
Wreszcie pomoc publiczna musi przynosić niewspółmierną do realiów rynkowych korzyść ekonomiczną. I nad tym ostatnim punktem trzeba się najmocniej pochylić, bo on będzie tutaj decydujący. Komisja będzie musiała ocenić, czy w realiach rynkowych możliwe byłoby otrzymanie przez Śląsk środków w takich rozmiarach, jakie otrzymał on w formie wsparcia od miasta — wylicza.
