NFL
Iga Świątek nagle upadła na kort. Zdradziła, co się stało
6:2, 5:0 widniało na tablicy wyników, gdy Iga Świątek nagle upadła na kort. Polka przez krótką chwilę dotykała swojej kostki, sprawdzając, czy nie nabawiła się urazu. Po meczu w rozmowie z Canal+ przyznała, że nie zdarzyło jej się to nigdy wcześniej.
Zamarłam, ale nic się nie dzieje. Będzie siniak. Nigdy wcześniej nie uderzyłam się tak rakietą. Musiałam trafić w jakiś czuły punkt — przyznała Polka, pytana o to, co się stało.
Przypomnijmy, że w środowy wieczór Świątek stanęła przed wymagającym zadaniem. Jej rywalką była bowiem zawodniczka, która znajdowała się w świetnej dyspozycji. Czeszka miesiąc wcześniej triumfowała w turnieju WTA 1000 w Dausze i mogła pochwalić się serią ośmiu kolejnych zwycięstw. W pojedynku z naszą reprezentantką Muchova była jednak kompletnie bezradna. 29-latka poza początkiem pierwszego seta nie była w stanie nawiązać z byłą mistrzynią tego turnieju równorzędnej walki i zasłużenie przegrała 2:6, 0:6.
Na pewno był to bardzo dobry mecz. Wykorzystałam każdą okazję, żeby grać efektywnie i iść do celu. Cieszę się, że nie było żadnego zawahania. Wykorzystywałem swoje mocne strony i czułam, co w danym momencie muszę zagrać, żeby sprawić Karolinie kłopot. Na pewno wróciłam do solidniejszej gry — oceniła Polka.
Celem było, żeby było mniej strzelenia i bezsensownego podejmowania ryzyka. Dobrze przepracowałam ten czas po Dausze i mam większą pewność, że mogę grać solidnie. W każdej akcji mam z tyłu głowy, że zawsze jest ten plan B. To bardzo mi pomaga — dodała.
Zobacz także: 6:0! Iga Świątek jak buldożer! Co za mecz, ma ćwierćfinał Indian Wells
Bartosz Ignacik zapytał również wiceliderkę rankingu WTA o kolejne spotkanie. W nim 24-latkę czeka potyczka z Eliną Switoliną lub Kateriną Siniakovą. — Elina ma bardzo dobre wyniki. Siniakova może nie ma tak wybitnych rezultatów, ale potrafi grać bardzo nieprzyjemny tenis. Nie jestem zaskoczona, że grają o ćwierćfinał — podsumowała.
