NFL
Drony nad Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Interweniowało SOP Czytaj więcej:
W czwartek w Warszawie doszło do incydentu, który zaskoczył mieszkańców i służby bezpieczeństwa stolicy. Około godziny 14:40 w rejonie ogrodów za Biblioteką Uniwersytetu Warszawskiego dwóch młodych mężczyzn w wieku 19 i 20 lat rozpoczęło loty bezzałogowcami — mini‑dronami — nad obszarem objętym zakazem lotów tzw. strefą “zero”.
Strefa ta obejmuje teren Pałacu Prezydenckiego oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) i jest szczególnie chroniona ze względu na swoje znaczenie dla państwa — przepisy tam obowiązujące zakazują jakichkolwiek lotów dronami bez specjalnych zezwoleń.
Dwaj młodzi Polacy, którzy pilotowali urządzenia, zostali szybko zauważeni przez służby odpowiedzialne za ochronę tej strefy. Funkcjonariusze SOP zabezpieczyli drony i przeanalizowali trasę ich lotów — maszyny poruszały się w bezpośrednim sąsiedztwie ulic Karowej i Dobrej, czyli w bezpośrednim sąsiedztwie kluczowych obiektów państwowych.
Według ustaleń reporterów młodzi mężczyźni tłumaczyli się brakiem świadomości, że ich działania łamią obowiązujące przepisy, choć nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności. Za naruszenie strefy zakazu lotów według art. 212 Prawa Lotniczego grozi im do pięciu lat więzienia — to surowa sankcja, podkreślająca powagę incydentu.
Interwencja SOP
Reakcja Służby Ochrony Państwa (SOP) była natychmiastowa i precyzyjna. Funkcjonariusze pełniący służbę w okolicy zauważyli, że drony latają nad terenami chronionymi i błyskawicznie podjęli działania.
Według relacji służb drony nie zostały zestrzelone — maszyny wróciły automatycznie do swoich operatorów, co ułatwiło identyfikację i zatrzymanie osób sterujących nimi. Funkcjonariusze SOP ujęli dwóch mężczyzn w ogrodach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, a następnie przekazali ich policji.
Rozwiń
Rzecznik SOP podkreślił, że w strefie wokół Pałacu Prezydenckiego obowiązuje całkowity zakaz lotów dronami i brak zgody na takie działania oznacza naruszenie przepisów dotyczących bezpieczeństwa państwa.
Nie było potrzeby użycia broni ani eskalacji sił — cały incydent zakończył się bez przemocy, a działania SOP trwały zaledwie kilka minut. Po zatrzymaniu operatorów dronów sprzęt został zabezpieczony, a materiały z pamięci urządzeń przekazane do analizy.
Policja prowadzi dalsze czynności wyjaśniające, a prokuratura pracuje nad oceną okoliczności całego zdarzenia.
To on ma zastąpić Nawrockiego! Jackowski przewidział nowego prezydenta Polski
Czytaj dalej
USA wpadły w pułapkę? Iran „celowo wyskalował konflikt”. Ekspert: “Możemy zapłacić za błąd Trumpa”
Czytaj dalej
Kto za tym stoi?
Według najnowszych informacji jasno wynika, że za czwartkowym incydentem nie stoją obce służby ani zorganizowane działania wywiadowcze, lecz dwaj młodzi Polacy operujący dronami bez wymaganych zezwoleń.
Dziennikarze powołują się na ustalenia Radia ZET, które wskazują, że 19‑ i 20‑latek sami pilotowali drony nad obszarem Pałacu Prezydenckiego i BBN. Mężczyźni — mimo że twierdzili, iż nie wiedzieli o zakazie lotów — zostali już postawieni przed sądem i usłyszeli zarzuty na podstawie art. 212 Prawa Lotniczego. Grozi im do 5 lat więzienia!
Prokuratura oraz służby analizują materiały z dronów, aby dokładnie odtworzyć przebieg wydarzeń, jednak jak dotąd brak jest dowodów na to, że działania te miały inny cel niż zabawa czy nagrywanie materiału video.
To istotne, ponieważ w przeszłości media donosiły o innych incydentach z dronami nad Warszawą — m.in. gdy SOP zneutralizował drona nad Belwederem i budynkami rządowymi, a zatrzymani wówczas byli cudzoziemcy — jednak tamta sprawa miała miejsce w 2025 r. i dotyczyła osób z Białorusi i Ukrainy.
W przypadku marcowego zdarzenia nie ma obecnie informacji o powiązaniach z zagranicznymi służbami czy szeroko zakrojoną akcją wywiadowczą — to przede wszystkim naruszenie prawa lotniczego przez obywateli Polski.
