NFL
33-latka była w 6. miesiącu ciąży, jednak perspektywa narodzin potomka nie ucieszyła jej męża 😱😢
To była straszliwa zbrodnia na żonie i nienarodzonym dziecku. Izabela (+33 l.) była w szóstym miesiącu ciąży, jednak perspektywa narodzin potomka nie ucieszyła jej męża Piotra S. (42 l.). Mężczyzna, na co dzień strażnik miejski w Bielsku-Białej, miał bowiem romans z koleżanką z pracy. Co więcej, żona się tego domyślała. Do tragedii doszło, gdy kobieta zaczęła rozmowę o skoku w bok Piotra. Myślała, że ukryty dyktafon nagra jego dowód zdrady, tymczasem powstał zapis zbrodni…
W październiku 2019 roku w Bielsku-Białej strażnik miejski Piotr S. zamordował swoją żonę Izabelę, która była w szóstym miesiącu ciąży.
Do zbrodni doszło podczas kłótni o romans mężczyzny z koleżanką z pracy. Przebieg morderstwa został nagrany na dyktafonie, który kobieta ukryła, by zdobyć dowód zdrady męża.
Po zabójstwie Piotr S. próbował zatrzeć ślady – zagrał z kolegami mecz, ciało żony ukrył w lesie, a następnie zgłosił jej zaginięcie na policji.
Mężczyzna został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd Apelacyjny w Katowicach zaostrzył pierwotny wyrok 25 lat więzienia.
Ta przerażającą historia wstrząsnęła mieszkańcami Bielsku-Białej. Wydarzyła się przecież w rodzinie, w której „takie rzeczy się nie zdarzają”. Piotr był spokojnym, bezkonfliktowym mężczyzną. Pracował w bielskiej Straży Miejskiej. Izabela – jego żona – była urzędniczką, lubianą przez kolegów i szanowaną przez podopiecznych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Wydawało się, że w ich małżeństwie jest dobrze. Ale były to jedynie pozory. Od jakiegoś czasu oboje patrzyli na siebie wilkiem. Zdaniem Izabeli, mąż zachowywał się inaczej niż wcześniej. Znikał gdzieś, niby to z kolegami z pracy, a gdy był w domu, nie okazywał jej większego zainteresowania. Kobieca intuicja podpowiadała, że ma romans. Pewnego dnia zamontowała więc pod meblami dyktafon. Miała nadzieję, że nagra jakieś dowody zdrady.
Przypuszczenia Izabeli rzeczywiście były trafne. Piotr od jakiegoś czasu spotykał się regularnie z inną. Romansował z koleżanką z pracy Kamilą, choć wiedział, że żona spodziewa się dziecka. Atmosfera gęstniała z każdym dniem. Nadciągała burza…
Wreszcie przyszedł tragiczny dzień 17 października 2019 r. W mieszkaniu przy ul. Jesionowej pierwszy zjawił się Piotr. Potem wróciła z pracy żona. Wkrótce doszło pomiędzy nimi do gwałtownej sprzeczki. Chodziło o wspomniany romans. Iza rzuciła w twarz mężowi, że się wszystkiego domyśla. Strażnik miejski stracił kompletnie panowanie nad sobą. Jak potem skrupulatnie wyliczyli śledczy, zabijał żonę przez 21 minut. Uderzał jej głową o podłogę do utraty świadomości, a gdy odzyskiwała przytomność, ponawiał ataki. Wreszcie żelaznym uściskiem dłoni na jej szyi pozbawił życia. Zapis tragedii, który nagrał się na zainstalowany pod meblem dyktafon, przeraża:
Iza: Proszę Cię, nie Piotrek, błagam, nie, nie. Proszę Cię, nie dziecko, proszę nie, nie, błagam.
Piotr: Zamknij się k***a.
I: Już nic nie będę mówić błagam, błagam…
P: K***a mać.
I: Nie, błagam. Błagam Piotrek, Piotrek błagam, Piotrek błagam nie, Piotrek błagam.
