NFL
🔥 To było totalne show! Nowy mistrz świata w lotach narciarskich zdeklasował rywali. Lot niemal rekordowy 🎿💥 ➡️
Deklasacja! Bezapelacyjny mistrz świata wyłoniony! Domen Prevc triumfował z ogromną przewagą i był blisko sensacyjnego, 45-letniego rekordu. W trzeciej serii poleciał aż 232 m, a do tego do końca trwała wielka walka o srebro MŚ. Nas cieszyć może awans Piotra Żyły i “petarda” z finałowej serii. Oto jak radził sobie 39-latek.
Po dwóch piątkowych seriach indywidualnego konkursu lotów narciarskich w Oberstdorfie jasne było, że Słoweniec jest wielkim faworytem do tego, by stanąć na najwyższym stopniu podium. Prevc, poleciał 204, a następnie 224,5 m z belki obniżonej o dwie pozycje. Drugi był Ren Nikaido i wyprzedzał Mariusa Lindvika. Lider miał jednak aż 14 pkt przewagi nad Japończykiem i 21,9 pkt nad Norwegiem, co sprawiało, że do sensacji potrzebne były piekielnie dalekie noty dwóch rywali “Domenatora”.
Niestety, tylko w pierwszej serii zobaczyliśmy Aleksandra Zniszczoła, Kamila Stocha i Dawida Kubackiego, którzy nie znaleźli się w czołowej “30”. Ta sztuka udała się tylko Piotrowi Żyle i to on reprezentował nasz kraj w sobotę w MŚ w lotach.
Zanim w słoweńskiej reprezentacji zapanowała wielka euforia, kibicom zaprezentował się Piotr Żyła. Nasz rodzynek w 3. i 4. serii. W pierwszym sobotnim ocenianym locie osiągnął 188,5 metra. To nie mogło go satysfakcjonować, ale rekompensata za trudne warunki wynosząca 28,1 pkt była pewnym pocieszeniem. Utrzymał wtedy swoja 16. lokatę, ale rywale o wyższe lokaty latali zdecydowanie dalej [Sundal 192 m, Oestvold 203 m, Aalto 201,5 m]. Do tego 39-latek pierwszy raz nie doleciał do 200. metra, w konkursie MŚ, zmniejszając swoje szanse na awans.
Walka o czołową “15” wciąż trwała jednak do ostatniego lotu. W finale lądował na 212. metrze i okazał sporą radość. Imponująca próba na koniec indywidualnego występu była miłym akcentem mistrzostw, które pierwszy raz od lat kończył tylko jeden Polak. Żyła skończył z awansem i 15. lokacie po tym, jak Karl Geiger zaliczył wpadkę. Niemiec poleciał tylko 187,5 m i spadł za Biało-Czerwonego.
Dominacja Domena Prevca była tak wyraźna, że trudno było znaleźć po mamucią skocznią kogoś, kto kwestionowałby jego sukces. Do tego w trzeciej próbie lądował na 232. metrze, choć rozbieg zaczynał cztery belki niżej od przeciwników. “Po mistrzostwach” — wypalił komentator Eurosportu i — choć podkreślił, że do tego, by odebrać złoto, potrzeba jeszcze polecieć po raz czwarty — miał rację jeszcze kilkadziesiąt minut przed końcem konkursu.
Ten Słoweniec zakończył lotem na odległość 222,5 m. Po chwili wpadł w ramiona kolegów z kadry i cieszył się ze złota.
Osłodą dla kibiców spoza południowej Europy była pasjonująca japońsko-norweska walka o srebrno. Po lotach Rena Nikaido na odległość 230,5, 224,5 i 221,5 m wyprzedzał Mariusa Lindvika o zaledwie 3,6 punktu. Mistrz olimpijski z Pekinu osiągnął wcześniej 226,5, 212 i 221 m, a w finale musiał iść na całość.
Skończyło się na imponujących 231,5 metrach i wielkiej radości. Japończyk odpowiedział słabszą próbą, lądował na 220 m. i zajął trzecie miejsce. Spadek musiał boleć, ale dla 24-latka to i tak spory sukces.
W finale ważyły się też losy 45-letniego rekordu. Jak informował Sebastian Szczęsny po 3. serii, Prevc miał 48,5 pkt przewagi nad drugą lokatą, a historyczny wyczyn z 1981 r. to 60,5 pkt przewagi Jari Puikkonena nad Arminem Koglerem. A to oznaczało, że 26-latek potrzebował 12 punktów.
Skończyło się na zaledwie 1 punkcie mniej od Fina, który również zdeklasował rywali w Oberstdorfie, tylko kilkadziesiąt lat wcześniej. Wyprzedził za to Mattiego Nykaenena [1985], Waltera Steinera [1972] i Svena Hannawalda [2002]. Historyczne zestawienie po aktualizacji przedstawia Adam Bucholz z serwisu Skijumping.pl
